Loewen
Liczenie kadencji. O uproszczeniu, które nie jest proste

Nowelizacja art. 202 § 1 oraz art. 369 § 1 Kodeksu spółek handlowych miała uporządkować zasady liczenia kadencji i wygaśnięcia mandatów członków zarządu. Intencja ustawodawcy była jasna: zwiększyć przejrzystość i wyeliminować wątpliwości interpretacyjne.

Czy jednak cel ten został osiągnięty?

Dwie zasady – jedno źródło wątpliwości

Zgodnie z obowiązującymi przepisami:

Kluczowe znaczenie ma zatem pojęcie „pełnego roku obrotowego”. I właśnie ono rodzi praktyczne problemy.

Pierwszy rok obrotowy – czy zawsze „pełny”?

Jeżeli spółka zostaje zawiązana w pierwszej połowie roku kalendarzowego, zgodnie z ustawą o rachunkowości jej pierwszy rok obrotowy kończy się 31 grudnia tego samego roku. Jest to jednak rok wyjątkowo krótszy niż 12 miesięcy.

Ustawa o rachunkowości definiuje rok obrotowy jako rok kalendarzowy lub inny okres trwający 12 kolejnych pełnych miesięcy kalendarzowych. W konsekwencji pierwszy, skrócony okres sprawozdawczy – choć stanowi pierwszy rok obrotowy w sensie rachunkowym – nie jest rokiem „pełnym”.

Skoro Kodeks spółek handlowych odwołuje się wprost do „pełnych lat obrotowych”, należy przyjąć, że skrócony pierwszy rok nie powinien być wliczany do kadencji. W przeciwnym razie ustawowe zastrzeżenie „pełności” traciłoby normatywne znaczenie.

Powołanie w trakcie roku – asymetria kadencji

Rozważmy sytuację, w której 30 czerwca rada nadzorcza:

Czy rok, w którym nastąpiło powołanie, wlicza się do kadencji?

W przypadku A sytuacja jest szczególna – mimo że jego kadencja zakończyła się 31 grudnia poprzedniego roku, mandat trwał do dnia odbycia zwyczajnego walnego zgromadzenia zatwierdzającego sprawozdanie finansowe. Oznacza to, że pełnił funkcję „bez kadencji”, lecz w ramach trwającego mandatu.

W przypadku B pierwsze półrocze po powołaniu nie stanowi pełnego roku obrotowego pełnienia funkcji, a zatem – przy literalnej wykładni – nie powinno być wliczane do kadencji.

Efekt? Mandaty A i B wygasną w różnych terminach, mimo że zostali powołani na tę samą długość kadencji. Taka konstrukcja podważa funkcjonalną spójność systemu.

Jeżeli przyjąć konsekwentnie, że rok powołania nie jest rokiem „pełnym”, wówczas dla A powstaje swoisty „rok gratisowy” – okres pełnienia funkcji nieuwzględniany przy liczeniu kadencji.

Kadencja a mandat – rozdzielenie pojęć

Źródłem dysfunkcjonalności jest rozdzielenie pojęć kadencji i mandatu.

Kadencja jest okresem, na jaki dana osoba zostaje powołana.

Mandat jest uprawnieniem do sprawowania funkcji i może trwać dłużej niż kadencja.

W aktualnym modelu kadencja może się zakończyć, podczas gdy mandat trwa nadal aż do odbycia zwyczajnego walnego zgromadzenia zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za ostatni pełny rok obrotowy pełnienia funkcji.

W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której organy spółki nie dostrzegają momentu zakończenia kadencji i nie dokonują ponownego powołania w odpowiednim czasie.

Czy możliwy jest model bardziej przejrzysty?

Warto rozważyć model, w którym kadencja i mandat wygasają w tym samym momencie, przykładowo dokładnie w rocznicę powołania. Organ powołujący byłby zobowiązany do wcześniejszego działania, w analogii do modelu wyboru Prezydenta RP.

Taki system miałby istotne zalety:

Jedyną realną niedogodnością byłaby konieczność zwołania walnego zgromadzenia w terminie innym niż zwyczajny cykl roczny.

Podsumowanie

Zmiana przepisów miała uprościć zagadnienie kadencji i mandatów. W praktyce jednak brak doprecyzowania pojęcia „pełnego roku obrotowego” oraz jednoznacznego sposobu liczenia kadencji po powołaniu w trakcie roku pozostawia istotne pole do rozbieżnych interpretacji.

Artykuł powstał na podstawie wpisu na LinkedIn adwokata Szymona Kaczmarka.
Link do publikacji:
https://www.linkedin.com/posts/szymon-kaczmarek-5890b0b5_kadencja-mandat-agkadkorporacyjny-activity-7333103638027964416-THmR?utm_source=share&utm_medium=member_desktop&rcm=ACoAACkk_pgB6SLmZUpCC3lIphmu-5WD-GP8lT4