Loewen
SPÓR O SPIS WIERZYTELNOŚCI MOŻE PRZEKREŚLIĆ RESTRUKTURYZACJĘ

W wielu postępowaniach restrukturyzacyjnych źródłem niepowodzenia nie jest opieszałość sądu ani niedoskonałość procedur. Problemem bywa przyjęcie błędnej perspektywy na cele restrukturyzacji oraz środki, które mają prowadzić do jej skutecznego zakończenia.

Jednym z takich problemów jest długotrwały spór pomiędzy dłużnikiem a wierzycielami o wysokość wierzytelności ujmowanych w spisie wierzytelności.

Czas jest jednym z najważniejszych zasobów

W praktyce spotykałem postępowania, które miały realne szanse powodzenia zarówno pod względem biznesowym, jak i finansowym. Mimo to kończyły się niepowodzeniem.

W okresie, w którym dłużnik był jeszcze w stanie finansować bieżącą działalność, jego zasoby oraz czas były angażowane w spory dotyczące wysokości wierzytelności zgłoszonych przez wierzycieli. Zanim udało się rozstrzygnąć te kwestie, zamykało się dostępne wcześniej „okno restrukturyzacyjne”.

Przedsiębiorstwo traciło możliwość dalszego funkcjonowania, choć sama restrukturyzacja – z ekonomicznego punktu widzenia – mogła zakończyć się powodzeniem.

Spis wierzytelności nie jest celem restrukturyzacji

Błąd często polega na utożsamianiu skutecznej restrukturyzacji z ograniczeniem kwot ujmowanych w spisie wierzytelności wyłącznie do wartości, które dłużnik uznaje za obiektywnie należne.

Tymczasem celem restrukturyzacji nie jest samo ustalenie możliwie najniższej sumy wierzytelności objętych spisem.

Jej istotą jest określenie w układzie takiej sumy zobowiązań przeznaczonych do spłaty, która będzie odpowiadała rzeczywistym możliwościom finansowym dłużnika.

Równie ważne jest odpowiednio szybkie zakończenie postępowania. Restrukturyzacja powinna zostać przeprowadzona, zanim wyczerpią się źródła finansowania działalności przedsiębiorstwa. Nie może trwać dłużej niż zdolność dłużnika do dalszego funkcjonowania.

Uznanie wyższej kwoty nie musi oznaczać wyższej spłaty

Zgoda dłużnika na ujęcie w spisie wierzytelności kwot wyższych niż pierwotnie zakładane nie musi automatycznie prowadzić do definitywnych, negatywnych skutków majątkowych.

W uproszczeniu można powiedzieć, że wysokość wierzytelności ujętej w spisie wpływa przede wszystkim na siłę głosu wierzyciela w głosowaniu nad układem. Nie musi natomiast przesądzać o tym, jaką kwotę dłużnik ostatecznie zapłaci wierzycielowi.

Kluczowe znaczenie ma bowiem treść propozycji układowych oraz łączna suma świadczeń, które dłużnik jest w stanie wykonać.

Przykład: większa suma wierzytelności, taka sama kwota spłaty

Załóżmy, że dłużnik szacował swoje zadłużenie na 100 jednostek i proponował wierzycielom spłatę łącznie 50 jednostek. Oznaczałoby to redukcję zadłużenia o połowę.

Wierzyciele zgłosili jednak wierzytelności w łącznej wysokości 150 jednostek.

W takiej sytuacji dłużnik może nadal proponować łączną spłatę w wysokości 50 jednostek, zwiększając poziom redukcji z 50 proc. do około 66,7 proc.

Z ekonomicznego punktu widzenia wynik dla dłużnika pozostaje więc taki sam. Nadal ma on zapłacić łącznie 50 jednostek. Zmienia się jedynie podstawa, według której wierzyciele głosują nad układem oraz uczestniczą w podziale świadczeń układowych.

Najważniejszą korzyścią jest jednak oszczędność czasu, który zostałby bezpowrotnie utracony na prowadzenie sporu.

Czy spór rzeczywiście jest konieczny?

Uniknięcie sporu o spis wierzytelności może przynieść dodatkowe korzyści.

Powstaje bowiem pytanie, czy określony w układzie procent zaspokojenia powinien być liczony od wierzytelności ujętej w spisie, czy też od kwoty, która rzeczywiście istnieje i jest należna.

Jeżeli w opisanym przykładzie dłużnik przyjąłby redukcję o dwie trzecie, a następnie wykazał, że rzeczywista wysokość zobowiązania wynosiła 100, kwota odpowiadająca jednej trzeciej należności wynosiłaby około 33, a nie 50 jednostek.

Zagadnienie to może prowadzić do późniejszych sporów dotyczących zakresu zobowiązania pozostałego do wykonania. Sama świadomość takiego ryzyka może jednak działać dyscyplinująco również na wierzycieli. Powinni oni zgłaszać do spisu przede wszystkim te kwoty, co do których istnienia i wysokości mają odpowiednie podstawy.

Każdy przypadek wymaga przy tym odrębnej analizy prawnej, uwzględniającej treść spisu wierzytelności, propozycji układowych oraz zatwierdzonego układu.

Lepszy układ zawarty niż układ idealny, którego nie udało się zawrzeć

W restrukturyzacji należy stale pamiętać o jej nadrzędnym celu: umożliwieniu przedsiębiorstwu dalszego funkcjonowania i wykonania zobowiązań w zakresie odpowiadającym jego realnym możliwościom.

Z tej perspektywy:

Kompromis jako narzędzie realizacji celu

Przedstawione stanowisko wynika z doświadczeń związanych z postępowaniami restrukturyzacyjnymi.

W praktyce czasami warto rozważyć kompromis, który z perspektywy jednej ze stron może wydawać się niekorzystny. Jeżeli jednak pozwala on uniknąć przewlekłego sporu, zawrzeć układ i zachować przedsiębiorstwo, może okazać się rozwiązaniem racjonalnym ekonomicznie.

W restrukturyzacji nie zawsze wygrywa ten, kto najskuteczniej zakwestionuje poszczególne wierzytelności. Często wygrywa ten, kto w odpowiednim czasie doprowadzi do zawarcia i wykonania układu.

Loewen, it’s thinkable.

Autor: radca prawny Artur Zawadowski, wspólnik